„Zjawisko deepfake staje się coraz groźniejszą bronią w rękach internetowych oszustów i szantażystów. W odpowiedzi na rosnącą skalę problemu posłanka Aleksandra Kot wystosowała interpelację z postulatem wpisania wykorzystania tej technologii wprost do polskiego Kodeksu karnego i cywilnego. Ministerstwo Cyfryzacji odpowiada, co dalej z polskim prawem wokół mrocznej technologii” – czytamy w artykule strefabiznesu.pl poświęconemu mojej interpelacji.
Zjawisko „deepfake” (zlepek angielskich słów deep learning, czyli głębokie uczenie i fake – z ang. fałsz) to technologia oparta na sztucznej inteligencji, która pozwala na niezwykle realistyczne manipulowanie obrazem i dźwiękiem. Dzięki niej można „włożyć” w usta dowolnej osoby słowa, których nigdy nie wypowiedziała, lub podłożyć jej twarz do nagrania wideo. Technologia ta, choć bywa używana w celach satyrycznych czy filmowych, coraz częściej staje się potężnym narzędziem w rękach oszustów, szantażystów i dezinformatorów.
Zobacz także: Radio Eska: Polskie prawo bezradne wobec deepfake? Posłanka chce zmian w kodeksach karnym i cywilnym
W ostatnich latach świat obiegło wiele głośnych przykładów złośliwego użycia tej technologii. W 2022 roku w sieci pojawiło się sfabrykowane wideo, na którym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rzekomo wzywa swoich żołnierzy do kapitulacji. Z kolei na początku 2024 roku internet zalała fala wygenerowanych przez AI fałszywych, pornograficznych obrazów z wizerunkiem Taylor Swift, co wywołało globalne oburzenie i dyskusję o bezpieczeństwie cyfrowym i prawach kobiet. W Polsce oszuści regularnie tworzą deepfake’i z wizerunkami znanych polityków, dziennikarzy i biznesmenów, próbując wyłudzić pieniądze poprzez fałszywe platformy inwestycyjne.
Nie brakuje też stron w mediach społecznościowych, które sterują nastrojami i wpływają na opinie Polaków poprzez wygenerowane sceny z udziałem polskich polityków. Jedna z takich grup przedstawiła ostatnio „zdęcia” nieprawdziwej sytuacji z udziałem premiera Donalda Tuska i prezydenta Karola Nawrockiego podczas ich domniemanego spotkania w programie Moniki Olejnik. Mimo wyraźnych różnic w wyglądzie osób publicznych, posty zyskały kilkanaście tysięcy polubień zanim Meta zdecydowała się zamknąć stronę po tysiącach zgłoszeń fałszywych treści przez użytkowników Facebooka. To pokazuje jak bardzo jesteśmy podatni na tego typu manipulacje.
Posłowie biją na alarm. „Brakuje twardych przepisów”
Widząc rosnące i realne zagrożenie, posłanka Aleksandra Kot skierowała 12 kwietnia 2026 roku do Ministra Cyfryzacji interpelację (nr 16534). W swoim piśmie zwraca uwagę na niebezpieczną lukę w polskim prawie. Jak zauważa, platformy społecznościowe stały się dla przestępców nową niszą, w której kradzież wizerunku z użyciem AI pozostaje często niedostatecznie ukarana.
Zobacz także: Interwencja poselska u Marszałka Smółki z PiS. W tle nepotyzm na dużą skalę
Zdaniem autorki interpelacji, obecne narzędzia prawne po prostu nie nadążają za technologią. Choć ofiary mogą dochodzić swoich praw na podstawie Kodeksu cywilnego (ochrona dóbr osobistych) czy unijnego rozporządzenia RODO, są to środki niewystarczające, zwłaszcza jeśli chodzi o odstraszającą odpowiedzialność karną sprawców.
– Zbiór czynów zabronionych do popełnienia z użyciem technologii deepfake jest bardzo szeroki, co stwarza realne zagrożenie w świetle rozwoju technologii (…) – argumentuje wprost posłanka.
Posłanka Kot zauważa również, że choć niedawna ustawa o zwalczaniu nadużyć w komunikacji elektronicznej jest krokiem w dobrą stronę, to wciąż brakuje uniwersalnych i obiektywnych kryteriów pozwalających na surowe karanie konkretnych nadużyć. Stąd wynika kluczowe pytanie do rządu: czy Ministerstwo Cyfryzacji oraz Ministerstwo Sprawiedliwości planują wprowadzić do Kodeksu karnego i cywilnego przepisy, które wprost uznają użycie technologii deepfake za okoliczność kwalifikującą czyn zabroniony (czyli taką, która automatycznie podwyższa wymiar kary)?
Ministerstwo odpowiada. „Prawo już działa, ale nie było pisane pod AI”
Oficjalnej odpowiedzi w imieniu rządu udzielił 17 maja 2026 roku Sekretarz Stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, Dariusz Standerski. Wiceminister przyznał, że oszustwa, manipulacje i kradzieże wizerunku z użyciem deepfake’ów mogą być ścigane już teraz.
– Na gruncie obowiązujących przepisów prawa polskiego czyny polegające na tworzeniu lub rozpowszechnianiu treści typu deepfake mogą już obecnie podlegać ocenie prawnej (…). Jednocześnie należy podkreślić, że instrumenty te nie były projektowane z myślą o specyfice i skali zagrożeń wynikających z wykorzystania syntetycznych treści – wyjaśnia Dariusz Standerski.
Resort cyfryzacji dostrzega konieczność lepszej ochrony użytkowników internetu, jednak strategia rządu opiera się na rozwiązaniach ogólnoeuropejskich, a nie tworzeniu wyizolowanych przepisów tylko na terytorium Polski.
Zobacz także: Budujemy – nie gadamy! Oto Mapa Mieszkaniowa Małopolski
Unia Europejska z odsieczą? Bezwzględne zakazy w drodze
Kluczowym dokumentem, na który powołuje się ministerstwo, jest europejskie rozporządzenie w sprawie sztucznej inteligencji, czyli tzw. AI Act (obowiązujące od 1 sierpnia 2024 roku). Ponieważ jest to rozporządzenie unijne, działa ono w Polsce bezpośrednio – nie trzeba przepisywać go słowo w słowo do polskich ustaw.
Sekretarz stanu w MC wskazał, że ofiary internetowych manipulacji mogą liczyć na przepisy w ramach tzw. pakietu Digital Omnibus on AI. To właśnie w tym dokumencie Komisja Europejska zaproponowała rozszerzenie katalogu twardych zakazów. W całej UE całkowicie nielegalne staną się:
- Systemy generujące niekonsensualne treści intymne (NCII) – oznacza to bezwzględny zakaz udostępniania i tworzenia narzędzi AI służących do generowania intymnych lub pornograficznych materiałów z wizerunkiem rzeczywistych osób bez ich zgody.
- Systemy generujące materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM) – zakaz obejmie bezwzględnie wszystkie treści tego typu, w tym te całkowicie syntetyczne (wygenerowane przez algorytmy od zera).
- Polska oficjalnie popiera te rozwiązania i aktywnie bierze udział w pracach na forum europejskim. Ministerstwo wskazuje, że z tego powodu nie ma potrzeby wprowadzania osobnych regulacji krajowych uderzających w same systemy sztucznej inteligencji.
Co z polskim Kodeksem karnym? Piłeczka po stronie resortu sprawiedliwości
Unijne prawo nakłada zakazy na technologie i narzędzia, jednak ściganie i karanie zachowań samych użytkowników to domena prawa krajowego. Czy zatem polski Kodeks karny doczeka się nowelizacji?
Wiceminister Standerski podkreślił, że ewentualne zmiany w prawie karnym materialnym, w tym wprowadzanie nowych typów przestępstw czy okoliczności kwalifikujących, to wyłączna kompetencja Ministra Sprawiedliwości.
Z nadesłanej odpowiedzi dowiadujemy się, że zagadnienia te są już analizowane przez ekspertów w resorcie sprawiedliwości. Ministerstwo Cyfryzacji zadeklarowało pełną współpracę międzyresortową, jednak postawiło jasny warunek: wszelkie polskie kary muszą być wprowadzane tylko tam, gdzie prawo unijne pozostawia na to miejsce, tak aby zachować całkowitą spójność z europejskim aktem w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act). Oznacza to, że prawo będzie się zmieniać, ale proces będzie zsynchronizowany z działaniami całej Unii Europejskiej.
Źródło: „Deepfake wymyka się spod kontroli. Rząd chce uderzyć w mroczną stronę AI” / Strefabiznesu.pl / 03.06.2026 / Wiktor Cyrny